WITRAŻ CZ. I – KILKA SŁÓW OD NASZEGO INSTRUKTORA, SPECJALISTY OD WITRAŻU.

WITRAŻ CZ. I – KILKA SŁÓW OD NASZEGO INSTRUKTORA, SPECJALISTY OD WITRAŻU.

Niech ta prelekcja będzie wstępem do zaplanowanych przez nas warsztatów witrażowych z Andrzejem Wolańczykiem, kiedy już będzie możliwość wspólnego spotkania 

Witam naszych sympatyków. Opowiem jak powstaje witraż. Oczywiście witraże są różne. Zacznijmy od wielkości: całkiem małe po kilka, kilkanaście centymetrów (foto 1), trochę większe jak motyl na (foto 2) formatu ok. A 4, jeszcze większe jak na (foto 3) mierzący ok. 110 cm na 60cm. W kościołach bywają oczywiście jeszcze większe (foto 4). To rozeta, czyli witraż okrągły o średnicy 360 cm.
Tak wielki witraż składa się oczywiście z wielu oddzielnych kwater (części). W tym przypadku to kwadraty i fragmenty kwadratów o boku ok. 90 cm. Zdarzają się większe kwatery, sam takie robiłem ale trzeba w nich robić specjalne wzmocnienia, aby nie były zbyt wiotkie i nie uginały się pod własnym ciężarem. Optymalna wielkość kwatery to mniej więcej połowa tego. Zwróćcie na to uwagę będąc w starym kościele z witrażami.
Witraże dzielą się także ze względu na technikę wykonania. Dwa pierwsze są zrobione techniką Tiffany’ego, natomiast następne wykonane są w ołowiu.
Może jak wrócą normalne czasy uda się zrobić warsztaty i każdy chętny będzie się mógł nauczyć zrobienia takich nieskomplikowanych przedmiotów jak na (foto 1 i 2).
Wszystkie pokazane prace są mojego autorstwa. Andrzej Wolańczyk.